REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
czw. 4 lipca 2019, 11:26

Kierownik apteki na wagę złota. Priorytetem sieci ponadstandardowa obsada kadrowa?

Po tym jak zlikwidowano aptekę w centrum handlowym, jej kierowniczce zaproponowano pracę w innej placówce tej samej sieci, ale na stanowisku szeregowego farmaceuty. W przypadku odmowy przyjęcia nowych warunków zatrudnienia, nie miała jej zostać wypłacona odprawa. Farmaceutka postanowiła zawalczyć o nią w sądzie…

Jak podkreślono, technicy farmaceutyczni współpracują z farmaceutami oraz innymi członkami zespołów farmaceutycznych, po to, by zapewniać pacjentom bezpieczną, efektywną oraz skuteczną opiekę zdrowotną (fot. Shutterstock).
Każda osoba posiadająca uprawnienia do pełnienia funkcji kierownika apteki jest bardzo pożądana przez pracodawców. Stąd utrzymywanie normatywnej a często ponadstandardowej obsady kadrowej należy aktualnie do priorytetów właścicieli aptek (fot. Shutterstock)

Sąd Okręgowy w Gliwicach rozpatrywał niedawno sprawę farmaceutki, która pracowała w sieci aptek od 1 kwietnia 2013 roku. Po dwóch latach zaproponowano jej objęcie stanowiska kierownika tej apteki. W maju 2017 roku wręczono jej i pozostałym pracownikom pisemne oświadczenie zawierające wypowiedzenie umowy o pracę z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. Jako przyczynę wypowiedzenia wskazywano likwidację stanowiska pracy związaną z likwidacją apteki. Miała ona wynikać z planowanego remontu centrum handlowego, w którym znajdowała się apteka. Jednocześnie farmaceutce zaproponowano zmianę stanowiska pracy z kierowniczego, na szeregowego magistra farmacji w innej aptece tej samej sieci. Wysokość wynagrodzenia farmaceutki miała pozostać taka sama (czytaj również: Farmaceutka zwolniona przez „sieć szpitali” nie dostała odszkodowania).

REKLAMA

W okresie od czerwca do sierpnia 2017 roku farmaceutce powierzono pracę w nowej aptece na stanowisku magistra farmacji. Miała tam jednocześnie pełnić funkcję zastępcy kierownika. W tym czasie w placówce zatrudnionych było 13 osób, z czego dwóch kierowników apteki (powódką i kierownik na urlopie macierzyńskim), 3 magistrów farmacji, trzech techników farmaceutycznych i 5 osób na umowę zlecenia. Farmaceutka odmówiła przyjęcia nowych warunków umowy o pracę. Uzasadniała to faktem degradacji stanowiska i ryzykiem zwolnienia z uwagi na dużą liczbę osób zatrudnionych w aptece, braku jej rentowności oraz ryzyka otrzymania kolejnego wypowiedzenia zmieniającego (czytaj również: Farmaceutka zwolniona z pracy, bo… zarabiała najwięcej).

Przełożeni farmaceutki byli zadowoleni z jej dotychczasowej pracy, dlatego proponowali jej funkcje kierownika w jeszcze dwóch innych aptekach należących do sieci. Kobieta jednak za każdym razem odmawiała, argumentując to problemami z dojazdem i problemami kadrowymi w tych aptekach. Ostatecznie umowa została rozwiązana, jednak farmaceutce odmówiono wypłaty odprawy pieniężnej w wysokości dwumiesięcznego wynagrodzenia. Zdaniem pracodawcy odprawa nie przysługiwała jej, ponieważ odmawiając przyjęcia wypowiedzenia zmieniającego współprzyczyniła się do rozwiązania stosunku pracy. Sprawa trafiła do sądu…

Technicy zwalniani, farmaceuci na wagę złota

Składając pozew przeciwko swojemu byłemu pracodawcy, farmaceutka przekonywała, że złożenie jej wypowiedzenia zmieniającego, zamiast definitywnego było pozorne. Jego celem było obejście przepisów o odprawie gdyż według sieci aptek pracownik, który nie przyjmuje nowych warunków pracy przyczynia się do rozwiązania stosunku pracy. Sam kierownik regionalny przy wręczaniu wypowiedzeń miał nieformalnie poinformować pracowników, że sieć ma w planach zmniejszenie zatrudnienia niezależnie od realizowanych przesunięć kadrowych. Jej zdaniem jakakolwiek rekrutacja miała charakter pozorny, zaś utrzymywanie ogłoszeń o pracę miało na celu wyłącznie uniknięcie zarzutów o planowym zmniejszaniu zatrudnienia, związanym z malejącą liczbą placówek sieci w całym kraju i jej słabnącą kondycją finansową.

Właściciel sieci aptek zaprzeczał tym zarzutom. Przekonywał, że w jego interesie nie leżało rozwiązanie umowy o pracę z farmaceutą gdyż w sposób prawidłowy prowadziła ona dotychczas aptekę oraz cieszyła się dobrą opinią zarówno wśród przełożonych, jak i u podwładnych. Dlatego zamiast wypowiedzenia definitywnego, zaproponowano jej przejście do innej apteki sieci. Placówka ta znajdowała się w takiej samej odległości od miejsca zamieszkania farmaceutki, co likwidowana apteka. Jednocześnie wysokość jej wynagrodzenia miała pozostać na tym samym poziomie (czytaj również: Kierowniczka apteki sieciowej zwolniona, bo nie chciała składać wizyt lekarzom? Wygrała sprawę w sądzie!).

Przedstawiciele firmy wskazywali, że na rynku aptecznym panowała w tym czasie trudna sytuacja kadrowa. Związana ona była z nowelizacją prawa farmaceutycznego w 2017 roku (tzw. apteka dla aptekarza), która sprawiła, że w krótkim czasie wzrosła w okolicy liczba aptek.

– Co spowodowało, że każda osoba posiadająca uprawnienia do pełnienia funkcji kierownika apteki jest bardzo pożądana przez pracodawców. Brak obsady kierowniczej oznacza dla niej konieczność czasowego zamknięcia apteki i znaczne straty finansowe stąd utrzymywanie normatywnej a często ponadstandardowej obsady kadrowej należy aktualnie do jej priorytetów – czytamy w dokumentach sprawy (czytaj również: Jest uzasadnienie NSA! W aptece cały czas musi być farmaceuta o kwalifikacjach kierownika…)

REKLAMA
REKLAMA

W rezultacie sieć aptek nieustannie prowadziła rekrutację, umieszczając m.in. ogłoszenia w portalu pracuj.pl, kosztujące miesięcznie 1000 zł. Redukcja etatów w spółce w znaczącej większości dotyczyła etatów techników, a nie magistrów (czytaj więcej: Jakie są trendy na aptecznym rynku pracy w 2019 roku?).

Odprawa się nie należy

Sąd Rejonowy analizując stan faktyczny sprawy uznał ostatecznie, że roszczenie farmaceutki o zapłatę odprawy pieniężnej nie zasługiwało na uwzględnienie. Jego zdaniem zaproponowane kobiecie warunki pracy nie były na tyle niekorzystne, żeby można z góry zakładać, że ich nie przyjmie. Apteka w której zaproponowano jej kontynuację zatrudnienia znajdowała się w podobnej odległości od miejsca zamieszkania jak dotychczasowa apteka. Co do jej obaw związanych z liczbą osób zatrudnionych w nowej aptece, w ocenie Sądu I instancji, przeprowadzone postępowanie dowodowe wykazało: po pierwsze, że zwolnienia dotyczą techników farmacji a nie magistrów farmacji, po drugie, w aptece rzeczywiście zatrudniony był już kierownik jednak przebywał on na urlopie macierzyńskim, a osoba pełniąca jego obowiązki pracowała w innym miejscu istniała więc realna możliwość świadczenia pracy ww. aptece.

Ponadto nawet jeśli farmaceutka obawiała się po powrocie kierownika kolejnego wypowiedzenia zmieniającego, to obawę taką – zdaniem Sądu Rejonowego – należy uznać za okoliczność leżącą po stronie pracownika. Podkreślono przy tym, że bezpośredni przełożony farmaceutki złożył jej kolejne nieformalne propozycje objęcia stanowiska kierownika w dwóch innych aptekach, które odrzuciła z uwagi na problemy z dojazdem i niedobory kadrowe w tych aptekach (czytaj również: Wielu chętnych na farmację, ale część rezygnuje z pracy po trzech latach…).

Sąd Rejonowy uznał, że farmaceutka odmawiając przyjęcia wypowiedzenia zmieniającego współprzyczyniła się do rozwiązania stosunku pracy, a zatem nie można uznać, że do rozwiązania stosunku pracy z powódką doszło z przyczyny leżących wyłącznie po stronie pozwanej. Dlatego też brak jest podstawy do zasądzenia na jej rzecz odprawy pieniężnej (czytaj również: Zwolniona kierowniczka apteki dostanie 23 700 zł odszkodowania).

Farmaceutka wniosła od tego wyroku apelację, która wyrokiem Sądu Okręgowego w Gliwicach została oddalona.

Sygn. akt VIII Pa 149/18

©MGR.FARM

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA