REKLAMA
czw. 16 kwietnia 2020, 14:06

Szykuje się kryzys na rynku aptek? Wiele może nie przetrwać…

Choć panuje powszechne przekonanie, że apteki zyskały na epidemii koronawirusa, zwiększając kilkukrotnie obroty, rzeczywistość może okazać się zupełnie inna. Eksperci już teraz ostrzegają, że wiele z nich może nie przetrwać najbliższych tygodni. Koszty działalności mogą przerosnąć dotychczasowe zyski…

Resort zdrowia nie dysponuje danymi o liczbie aptek prowadzonych w systemie franczyzowym (fot. MGR.FARM)
Kryzys na rynku aptek może skończyć się zamknięciem wielu z nich. Ucierpią na tym pacjenci (fot. MGR.FARM)

Po ogłoszeniu w marcu w Polsce stanu epidemii w zaledwie 8 dni rodzime apteki odwiedziło około 20 milionów pacjentów. W szczytowym momencie, tylko jednego dnia, farmaceuci obsłużyli 3,5 miliona osób. Obroty wzrosły kilkukrotnie. Mogłoby się zatem wydawać, że to branża, której kryzys w najbliższym czasie nie grozi. Nic bardziej mylnego. Kwiecień może okazać najtrudniejszym miesiącem dla branży aptecznej. Eksperci ostrzegają, że bez wsparcia wiele placówek nie przetrwa.

– Od ponad 20 lat wspieram apteki w Polsce. W ciągu ostatnich kilku tygodni miałem okazję wspierać kilkudziesięciu właścicieli oraz kierowników aptek w tej kryzysowej sytuacji. Zebrałem wszystkie wiadomości i z perspektywy aptek sytuacja w nadchodzących miesiącach nie wygląda dobrze. Większa marża w marcu została skonsumowana na poczet ogromnych kosztów dodatkowych dla aptek. Zbliża się najgorszy miesiąc od lat – kwiecień – wskazuje Tomasz Barałkiewicz, znany ekspert rynku aptecznego.

Jego zdaniem właściciele aptek ponieśli potężne koszty adaptacji aptek do nowej sytuacji (montaż szyb, płyny do dezynfekcji, zakup przyłbic, masek dla pracowników, fartuchów jednorazowych). Jednocześnie w ciągu ostatnich tygodni marca oraz pierwszych kwietnia – obserwuje się spadek obrotów do 50%. Zaczyna dominować sprzedaż leków na receptę oraz refundowanych, na których marża jest o ponad 30% niższa niż na produktach bez recepty, dzięki którym apteki w ogóle funkcjonowały. Personel oczekuje podwyżek i grozi (trudno się dziwić w obecnej sytuacji) pójściem na urlopy i zwolnieniami. To będzie skutkowało zamknięciem aptek, w przypadku braku podwyżek i prawidłowych zabezpieczeń w pracy (czytaj również: Kilkadziesiąt aptek objętych kwarantanną. Dokładnych danych brak…).



Jego słowa potwierdzają najświeższe analizy firmy PEX PharmaSequence. Wynika z nich, że obrotu aptek po pierwszych 15 dniach kwietnia, spadły drastycznie w porównaniu do tych sprzed miesiąca (spadek o 38,1 proc). Jest też gorzej niż w analogicznym okresie rok temu (spadek o 13,3 proc). W porównaniu do początku marca, w kwietniu o ponad połowę spadła sprzedaż leków OTC (czytaj również: Co apteki szpitalne mogą zrobić, by uchronić się przed COVID-19?).

Przyczyny kryzysu na rynku aptek

Przyczyn tej sytuacji jest wiele. Przede wszystkim w marcu nastąpił duży wzrost sprzedaży, dlatego po wprowadzeniu licznych ograniczeń dotyczących przemieszczania się, nie dziwi spadek w kwietniu. Jednocześnie Polacy zaopatrzyli się w marcu na zapas w wiele leków, których teraz nie mają już potrzeby kupować. Martwi jednak to, że obroty w aptekach na początku kwietnia spadły znacznie poniżej poziomu z ubiegłego roku.

Kolejnym problemem wielu aptek są braki kadrowe. Zamknięcie szkół i przedszkoli sprawiło, że wielu pracowników aptek musiało zostać w domu, by opiekować się dziećmi. Personel apteczny został zredukowany do tego stopnia, że część z placówek musiało ograniczyć godziny pracy lub wręcz zamknąć swoje drzwi. To oczywiście skutkuje mniejszymi zyskami (czytaj więcej: Rentowność aptek spada. Samorząd aptekarski chce negocjować z ministerstwem…). Pojawiają się też problemy z zaopatrzeniem.

– Farmaceuci mają niezwykle trudne warunki pracy ze względu na braki w dostawach, konieczność spełnienia nowych zasad bezpieczeństwa, utrudnione dojazdy do pracy, wydłużony czas obsługi pacjentów, braki w dostawach oraz częste wdrożenie dwóch niezależnych zespołów w aptekach. Ogromny wzrost trudności w pracy i kosztów dla pracowników – wskazuje Tomasz Barałkiewicz.

Aptek będą się zamykać, ucierpią pacjenci

Najbardziej jednak na ograniczeniach wprowadzonych przez Rząd ucierpiały apteki zlokalizowane w centrach handlowych czy przy przychodniach. Te pierwsze zostały kilka tygodni temu zamknięte – i choć apteki mogłyby w nich nadal działać, to ruch w nich praktycznie ustał. Problem ten dostrzegła między innymi Śląska Izba Aptekarska, publikując dla farmaceutów informator o tarczy antykryzysowej w związku z napływającymi informacjami, iż część aptek znalazła się w bardzo trudnej sytuacji finansowej związanej z ogłoszoną pandemią Covid-19 (czytaj również: Apteki nie są w stanie dyżurować. W całej Polsce brakuje personelu… )

– Spadek wizyt pacjentów oraz obrotów związany lokalizacją w szpitalach jednoimiennych, zamkniętych POZach i szpitalach specjalistycznych, zamkniętych marketach, lokalizacjach w opuszczonych ciągach handlowych oraz umiejscowionych na terenie nieczynnych hipermarketów i galerii handlowych – wymienia przyczyny złej sytuacji aptek prezes SIA, Mikołaj Konstanty.

Zdaniem ekspertów to jednak za mało. Tomasz Barałkiewicz przekonuje, że apteki potrzebują pilnego wsparcia ze strony rządu. Jako przykład podaje fakt, że Polska Izba Przemysłu Jachtowego złożyła projekt wsparcia finansowego dla tej branży. Zażądała w nim między innymi bonów wakacyjnych na 1000 zł.

– Obserwujemy na rynku, że apteki mają trudności z zapewnieniem dostatecznej liczby personelu oraz ze względu na ogromny spadek obrotów i marży, ograniczają godziny otwarcia aptek lub zamykają je. Widmo upadłości lub czasowego zamknięcia wielu podmiotów grozi brakiem dostępu pacjentów do leków i ogromnymi kosztami hospitalizacji lub pomocy doraźnej pacjentom bez dostępu do aptek i leków – twierdzi ekspert.

Tarcza dla aptek i punktów aptecznych

Jego zdaniem w celu zagwarantowania dostępu Polaków do leków i opieki farmaceutycznej Ministerstwo Zdrowia powinno zapewnić dodatkowe 500 zł miesięcznie dla każdego farmaceuty i technika farmacji (czytaj również: 1000 zł premii za 100 proc. obecności. Apteki walczą o personel…).

– Byłyby to środki wypłacane w formie nieopodatkowanej, przekazywane aptekom na podstawie zadeklarowanej liczby pełnoetatowych pracowników z zadaniem ich natychmiastowego przekazania personelowi. Środki przysługujące tylko tym osobom, które przepracowały minimum 50% pełnego etatu w danym miesiącu. Środki wypłacane natychmiastowo, wyłącznie na podstawie deklaracji właściciela apteki. Kontrole wydatków powinny odbyć się po czasie epidemii. Za złożenie fałszywych oświadczeń powinna grozić odpowiedzialność karna, co wyeliminuje nadużycia w deklaracjach. Warunkiem jest utrzymanie godzin i dni otwarcia apteki sprzed stanu epidemicznego – proponuje Barałkiewicz.

Ekspert sugeruje też, by do aptek trafiły środki w wysokości 2 proc, obrotu brutto. Byłyby to środki wypłacane natychmiast, wraz z refundacją na koniec miesiąca. Warunkiem byłoby utrzymanie godzin i dni otwarcia apteki/punktu aptecznego sprzed stanu zagrożenia epidemicznego. Jednocześnie jego zdaniem apteki powinny otrzymywać też znacznie więcej środków ochrony osobistej (czytaj również: Do aptek trafiają kolejne zestawy środków ochronnych z Ministerstwa Zdrowia).

©MGR.FARM

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – jak sobie z nimi poradzić?

22 kwietnia 202417:48

Wstaję rano i moje nogi są szczupłe i ładne, a po całym dniu siedzenia w pracy są jakieś inne, ciężkie i opuchnięte. Skarpetki pozostawiają ślady nad kostką, a jak położę się i chcę zasnąć, to moje nogi nie chcą się uspokoić. Czy to coś poważnego, czym mam się martwić? I jak sobie z tym poradzić? Takie pytania zadają sobie setki osób na świecie.

Przewlekła niewydolność żylna - jak sobie z nią poradzić? (Fot. shutterstock.com)

Przewlekła choroba żylna – to schorzenie ściśle związane z naszym sposobem funkcjonowania w ciągu dnia. Może ona objawiać się w powyżej opisany sposób – poprzez ciężkie, opuchnięte i  bolące nogi. Badania przeprowadzone w Polsce w 2003 roku wskazują, że z tym problem zmaga się w naszym kraju prawie połowa kobiet (47%) i spora grupa mężczyzn (37% dorosłej populacji).

Przewlekła choroba żylna – jakie są jej najczęstsze objawy?

Obrzęki kończyn niekoniecznie są najczęściej obserwowanym objawem choroby żył. W 2014 roku Polskie Towarzystwo Flebologiczne zleciło badania ankietowe. Obrzęki kończyn zadeklarowało 33% badanych, 37% zgłaszało bóle kończyn dolnych, a 27% obecność żylaków . Największa ilość ankietowanych, bo aż 62% mówiła o uczuciu ciężkości i zmęczenia swoich nóg.  Wcale nie trzeba być chorym na przewlekłą chorobę żylną, żeby takie objawy u siebie obserwować. Wystarczy praca, która zmusza do pozostawania przez dłuższy czas w pozycji siedzącej lub stojącej. Nie powinniśmy jednak lekceważyć objawów i całą winę zrzucać na wykonywaną pracę. Jeśli występuje problem zdrowotny najlepiej skonsultować go z lekarzem, a do tego czasu można zastosować się do kilku wskazówek, które zmniejszą nasilenie dolegliwości.

Ciężkie, opuchnięte i bolące nogi – skąd bierze się ten problem?

Przewlekła choroba żylna jest procesem rozwijającym się przez wiele lat. Początkowo nawet niekoniecznie musimy zauważać problemu, bo cóż znaczą drobne pajączki niebieskofioletowego koloru na skórze nóg albo nawet niewielkie żylaki, które niekoniecznie muszą boleć. W świetle żył znajdują się zastawki, które utrzymują prawidłowy przepływ krwi w kierunku do serca. Ich uszkodzenie powoduje nieprawidłowy przepływ krwi w odwrotnym kierunku, co nasila postęp choroby i powoduje obecność objawów, które zostały opisane powyżej. Proces ten trwa wiele lat, rozwija się zwykle powoli i niestety współczesna medycyna nie jest w stanie go zatrzymać, ale potrafi łagodzić jego objawy.

Przewlekła choroba żylna – niefarmakologiczne metody leczenia

Nie istnieją żadne tabletki, które potrafią zatrzymać postęp choroby i usunąć żylaki, które są widoczne pod skórą. Zanim jednak sięgniemy po medykamenty dobrze jest przyjrzeć się bliżej sobie i swojemu życiu. Należy zadać sobie pytanie o to, co możemy w nim zmienić, żeby poczuć się lepiej. Czy nie spędzamy swojego życia poświęcając się pracy? Co nie byłoby w sumie takie złe, pod warunkiem, że będzie też czas na zadbanie o swoje zdrowie. W tym konkretnym przypadku o swoje nogi.

Należy postawić więc pytanie. Co nasze nogi, dotknięte objawami niewydolności żył „lubią” a czego „nie lubią”? Można kolokwialnie powiedzieć, że nogi i żyły „lubią” ruch. Długotrwały bezruch – siedzenie lub stanie powoduje, ze wzrasta ciśnienie wewnątrz żył i elementy składowe krwi oraz woda przenikają poza delikatne ścianki najdrobniejszych naczyń, tzw. naczyń włosowatych.  Skutkuje to obrzękami, przebarwieniami i stanem zapalnym skóry. Często ten bezruch dotyka osoby starsze. Nie jest wtedy związany z wykonywaną pracą, ale z osłabieniem wynikającym z wieku i innymi dotykającymi ich chorobami. Te choroby również mogą nasilać objawy i być przyczyną obrzęków i/lub bólów kończyn.

Żyły lubią ruch!

Należy dlatego pamiętać, aby wstać od czasu do czasu, przespacerować się, pogimnastykować, a kiedy siedzimy – unieść nogi do góry, aby siła ciążenia zrobiła swoje wymuszając przepływ krwi od stóp do serca. Wiele osób widząc odciśnięte gumki skarpetek na swoich nogach decyduje się w tym czasie na noszenie skarpetek tzw „bezuciskowych” lub przecina „ściągacze” skarpetek. Na pewno ma to swoje uzasadnienie i powoduje pewnego rodzaju uspokojenie tej osoby. Nie widać wówczas śladu po uciskających skarpetkach.

Flebolodzy mają w tej kwestii trochę odmienne podejście i właśnie ucisk jest tym, co zalecają swoim pacjentom. Nie jest to jednak taki zwykły ucisk i nie każdy może go stosować. Wyroby kompresyjne zalecane pacjentom z obrzękami kończyn mają za zadanie przeciwdziałać powstawaniu obrzęków. Doborem tych wyrobów zajmuje się wykwalifikowany personel medyczny, potrafiący dopasować właściwy stopień ucisku dla konkretnego pacjenta. Stosowanie wyrobów uciskowych przeciwskazane jest jednak  u osób cierpiących dodatkowo  na niedokrwienie kończyn, deformacje powodujące nieprawidłowy rozkład ucisku lub ze znacznymi zaburzeniami czucia w obrębie kończyn dolnych.

Przewlekła choroba żylna – farmakologiczne metody leczenia

W aptekach dostępnych jest wiele leków i preparatów o tzw. działaniu flebotropowym. Ich zróżnicowane mechanizmy działania wpływają na łagodzenie objawów. Pytanie zatem, co wybrać? Diosminę, diosminę zmikronizowaną z heperydyną, dobesylan wapnia, escynę, czy może jeszcze coś innego?  Z pomocą może przyjść preparat zawierający  6 różnych składników wzajemnie uzupełniających się w działaniu na „zmęczone żyły”. Zmikronizowana diosmina z hesperydyną, rutyna, wyciąg z nostrzyka żółtego, wyciąg z kasztanowca, oraz L-karnityna.

Zadaniem tej ostatniej jest usprawnienie pracy mięśni łydki a tym samym wsparcie powrotu krwi żylnej. Złożony skład preparatu stanowi dobre uzupełnianie codziennej diety w składniki wspierające krążenie żylne i układ limfatyczny. Zastosowanie preparatu powoduje szybkie odczucie ulgi pod postacią wrażenia lekkości, „chudej nogi” bądź stosowania niewidzialnej pończochy uciskowej. Redukuje również dolegliwości bólowe.

Forma stosowania preparatu w postaci rozpuszczalnego w wodzie proszku ma swoje uzasadnienie. Po pierwsze osoba stosująca go, a często z takimi problemami borykają się osoby starsze, nie ma wrażenia dokładania kolejnej tabletki do całego arsenału już stosowanych  leków.  Może też być to pomocne u osób mających problem z połykaniem. Po drugie i może ważniejsze, przyjmowanie roztworu zmusza  do wypicia dodatkowej a czasami wymaganej w ciągu dnia ilości wody, potrzebnej do rozpuszczenia preparatu. Dziennie zapotrzebowanie zdrowej dorosłej osoby na płyny w ciągu dnia wynosi od 25 do 35 ml/kg masy ciała, a właściwe nawodnienie wspomaga również prawidłowy przepływ krwi bo nie robi się zbyt „gęsta”.

Bez względu jak dobry preparat będziemy stosować to regularność jego stosowania i dbanie o higienę codziennego życia ma podstawowe znaczenie.

Autor: dr n.med. Marcin Kucharzewski

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

14 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

Już bez przesady, właściciele aptek jeśli w ogóle stracą to z wszystkich branż stracą naj mniej. U nas w aptece luty, marzec i pierwsza połowa kwietnia były rekordowe w całej historii apteki pod względem zysków jak i obrotów. Stracą apteki bazujące na sprzedaży suplemetów diety, kosmetyków i innego badziewia którego moim zdaniem jako farmaceuty w ogóle w aptece być nie powinno.
Ja też nie wiem,o co chodzi. W marcu zysk o 100% wyższy niż rok temu, w pierwszej połowie kwietnia 50% wyższy w stosunku do połowy kwietnia rok temu. Konkurencja obsługuje przez okienko, u nas są szyby, więc lecimy na trzy stanowiska. Jedynie nie czuć wdzięczności że strony właściciela za podwojone zyski. Ale sobie swoje póki jeszcze chce mi się siedzieć w tym bajzlu.
W dodatku właściciel firmy nie płaci ZUS przez 3 miesiące.Przy tylko 3 pracownikach to jakieś 12 do 14 tysięcy złotych.O czym więc mowa, jakie straty.
Dopłaty dopłaty i jeszcze raz dopłaty od rządu. Tak bardzo nam się podobało w PRLu że chcemy jak najszybszych i jak najwyższych dopłat do pensji. Niech państwo płaci bo państwo ma drukarkę. Kosztem doraźnego łatania dziury prędzej czy później upadający biznes i tak upadnie a w sytuacji dopłat j dotacji zostanie przejęty właśnie przez państwo pod szyldem ochrony miejsc pracy. Wrócimy do ogólnopolskiego kołchozu jakim kiedyś były apteki Cefarm. Witamy w PRLu!
Też nie bardzo rozumiem te analizy. U nas obroty w marcu (zwł. około połowy miesiąca) biły rekordy istnienia apteki. Teraz nadal jest dużo ludzi, choć kupują faktycznie trochę mniej, gdyż wszyscy się w marcu pozaopatrywali w co się da. Nawet leki na e-rp. wypisywane na kilka miesięcy powykupowali od razu w całości. Zasoby finansowe pacjentów też są ograniczone, tym bardziej, że ludzie zaczynają tracić pracę....A wracając do aptek to zwiększone obroty w marcu nie miały przełożenia na pensje farmaceutów, przynajmniej u mnie ...nie dostaliśmy nawet złamanego grosza, a wiadomo jakie są warunki pracy i ile tej pracy było w marcu.....
nie ma co dywagować - pacjentow jest na pewno mnie niz w marcu - nie dość, że wykupili sobie duże ilości leków, to są ograniczenia znaczne (i w samych aptekach ale i w przemieszczaniu się, itp) - więc chcąc-nie chcąc obroty spadły. Ale na chwilę obecną nie jest jeszcze źle. Wydaje mi się, ze po części zależy to od okolicznego "rynku lekarskiego" - jak przyjmują lekarze w przychodniach itp - u nas siedza w przychodni i telefonicznie wypisują wszystko, więc pacjenci nie sa pozbawieni dostepu do leków Rx, a OTC zawsze się jakieś sprzedają. Ale sadzę, że rzeczywiście znajdą się apteki, których sytuacja będzie trudna
Pamiętajcie, że kwietniu zapłacicie podatek za trzy refundacje. POWODZENIA :-)
...jeszcze nie ale w poniedziałek będę zmuszony, za ta kwotę oj byłby ładny samochód echhhhh
Jestem pracownikiem i co widzę - ruch jest cały czas. Sporo ludzi się w marcu przewinęło i kupowało leki na kilka miesięcy. Od kiedy pamiętam zawsze po świętach ruch spada, do tego ludzie siedzą w domu i nie latają po suplementy - to spadło wszędzie na pewno. Najgorzej pewnie poradzą sobie małe rodzinne apteki. A tak z ciekawości - czy apteki dostały dofinansowanie za mniejsze obroty do wynagrodzeń pracowników?
Brawo! Nastawiaj dalej pracowników przeciw pracodawcom. Niech pracodawcy padną z głodu. Ciekwe tylko gdzie będziesz pracował. PS. dotyczy to każdego zawodu i każdej branży.
Sytuacja zależy od miejscowości, u Nas marzec tez był najlepszy od otwarcia apteki, za to kwiecień jest tragiczny, no może poza 2 dniami przed świętami. Totalna plaża i wymarłe miasto. Większość ludzi obkupiła się w tamtym mcu. Jeszcze jeden taki miesiąc i będzie nieciekawie.
U nas podobnie. Jak to jest ze kilkanaście dni temu ustawiały się długie kolejki i ludzie dzielnie czekali. Teraz ani kolejki ani ludzi.

Warning: Undefined property: stdClass::$avatar in /home/customer/www/mgr.farm/public_html/wp-content/plugins/famacja-net-klient/klient.php on line 300

Warning: Undefined property: stdClass::$user_title in /home/customer/www/mgr.farm/public_html/wp-content/plugins/famacja-net-klient/klient.php on line 301
Chłopcze - kryzys na rynku aptek trwa odkąd wprowadzono AdA Geo i miesiąc w miesiąc zamyka się kilkadziesiąt aptek, a na ich miejsce nic się nie może otworzyć. Więc jakim k... cudem coś się ma szykować, jak to już trwa od jakiś dwóch lat? Śpiąca królewno - pobudka!