REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
wt. 14 kwietnia 2020, 11:20

Kilkadziesiąt aptek objętych kwarantanną. Dokładnych danych brak…

„Coraz częściej docierają do nas informacje o aptekach objętych kwarantanną. Mówimy o kilkudziesięciu aptekach. Mamy farmaceutów zakażonych COVID-19” – mówi Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, w rozmowie z Interią. Samorząd aptekarski apeluje o sztywne ceny masek ochronnych.

Aktualne okoliczności mogą skutkować brakami kadrowymi w aptekach (fot. MGR.FARM)
Do samorządu aptekarskiego coraz częściej docierają informacje o aptekach objętych kwarantanną (fot. MGR.FARM)

W rozmowie z serwisem Interia, wiceprezes NRA opowiada o tym jak funkcjonują apteki w czasie epidemii. Wskazuje, że sporo z nich się zamyka lub skraca godziny pracy. Wszystko przez to, że właściciele nie są w stanie zapewnić pełnej obsady personelu fachowego (czytaj więcej: Kierownik apteki decyduje o jej zamknięciu w przypadku braku personelu).

REKLAMA

– Mówimy o sfeminizowanym zawodzie. Mamy osoby objęte kwarantanną, na zwolnieniach lekarskich, wielu farmaceutów korzysta z prawa opieki nad małymi dziećmi. Ludzie są też najzwyczajniej w świecie przemęczeni. W ciągu pierwszego tygodnia epidemii trafiło do nas ponad 21 milinów pacjentów – mówi Marek Tomków.

Wskazuje jednocześnie, że w obecnej sytuacji aptek nie rozumieją niektórzy starostowie – odpowiedzialni za dyżury aptek. W rezultacie gdy apteka nie jest w stanie pracować całą dobę i skraca godziny czynności, straszą farmaceutów prokuraturą (czytaj więcej: Apteki nie są w stanie dyżurować. Starosta grozi prokuraturą… ).

– To szczególnie oburzające. Mądrzy włodarze powiatów tę sytuację rozumieją, ale na przykład starosta świdnicki wysyła śledczych do apteki, gdzie personel był objęty kwarantanną – mówi wiceprezes NRA.

Apteki w kwarantannie

Jak przyznaje w rozmowie z dziennikarzem Interii, do samorządu aptekarskiego coraz częściej docierają informacje o aptekach objętych kwarantanną.

– Mówimy o kilkudziesięciu aptekach. Mamy farmaceutów zakażonych COVID-19, ale na szczęście nie słychać, żeby choroba była związana z naszą pracą. Są za to przypadki, kiedy ktoś zakaził się od męża, który przebywał we Włoszech – wskazuje.

Jednocześnie przyznaje, że samorząd nie ma informacji o nikim, kto byłby z tego powodu hospitalizowany. Nie można jednak takich przypadków wykluczyć w przyszłości (czytaj również: Łowicka apteka poddana kwarantannie. U farmaceutki potwierdzono koronawirusa…).

Oburzający materiał w mediach publicznych

Wiceprezes NRA odniósł się też do niedawnego materiału TVP Info oskarżający aptekarzy o to, że nieuczciwe zarabiają na pacjentach (czytaj również: Apteki perfidnie żerują na koronawirusie? Farmaceuci oburzeni materiałem TVP Info…).

REKLAMA
REKLAMA

– Materiał był oburzający i nieprawdziwy. Na takiej podstawie pacjenci wyrabiają sobie opinię o spekulantach wśród farmaceutów. To absurd! Gdyby dzisiaj farmaceuci chcieli robić takie rzeczy, byłaby to spektakularna próba samobójcza. Pacjenci mają dobrą pamięć – mówi Tomków.

Podkreśla, że farmaceuci zmuszeni są ustalać ceny w oparciu o to, co zakupią. Dzisiaj niektórzy kupują maseczki po 6 zł i sprzedają je bez marży. A kiedy na rynek trafiają maseczki za 2,5 zł, pacjenci mają pretensje do nas. Ceny spekulacyjne osiągają najczęściej preparaty o działaniu przeciwwirusowym lub takie, które mają wzmacniać odporność. Ceny podnoszą też sami producenci (czytaj również: Pacjenci szukają masek za 2,5 zł. Oskarżają apteki o zawyżanie cen…)

– I żeby była jasność: taki zabieg widać w niewielu przypadkach, ale są one odczuwalne dla pacjentów. Chodzi o maseczki, żele, leki przeciwwirusowe. Wielu z nas, podejmując świadome decyzje w tej trudnej sytuacji, sprzedaje różne produkty bez marży. Nikt nie chce być dzisiaj postrzegany jako droga apteka. Nikt normalny nie próbuje się na siłę dorabiać – zaznacza Tomków.

Wprowadzić sztywne ceny

Jednocześnie wskazuje, że NIA apeluje do rządu, żeby skorzystał z uprawnień specustawy i wyznaczył sztywne ceny.

– Bo przecież może to zrobić! Gdyby brakowało leków, przykładowo przeciwgorączkowych, ich cena wzrośnie. Oczekujemy, że w takiej sytuacji ceny zostaną uregulowane. To kwestia jednego obwieszczenia Ministerstwa Zdrowia – mówi Marek Tomków.

Zapewnia, że aptekarze będą apelować do rządu o wprowadzenie sztywnych cen, żeby blokować spekulantów. Z kolei jeśli zacznie brakować leków przeciwbólowych czy przeciwgorączkowych, będą prosić o uruchomienie specustawy (czytaj również: Paragon z apteki znów w centrum uwagi. Szokująca cena maseczek…).

– Chodzi o preparaty kierowane m.in. do hoteli, kiosków czy restauracji. W takim wypadku, będziemy chcieli, żeby trafiały wyłącznie do aptek. Nie może być tak, że pacjent kupi lek na poczcie, a nie dostanie go w aptece od farmaceuty – mówi Tomków.

Źródło: KW/Interia

REKLAMA
REKLAMA
Ikona Google News
mgr.farm na Google News Śledź najnowsze wiadomości
Dołącz do nas
REKLAMA