Już jutro senacka Komisja Zdrowia rozpatrzy poprawki do ustawy o zawodzie farmaceuty. W ostatnich tygodniach zagęszczały się różne działania lobbingowe wokół tego aktu prawnego. Z jednej strony jest on krytykowany przez organizacje zrzeszające właścicieli sieci aptecznych – Konfederację Lewiatan, ZPA PharmaNET, ZPP czy BCC. Z drugiej strony ustawy w obecnym kształcie broni Naczelna Izba Aptekarska i ZAPPA, mające wsparcie Ministerstwa Zdrowia i Inspekcji Farmaceutycznej (czytaj również: Prezes NRA pisze do senatorów w sprawie ustawy o zawodzie farmaceuty).
Głos w sprawie ustawy zabrał też niedawno powołany Związek Aptek Franczyzowych. Organizacja zrzesza 23 przedsiębiorstwa farmaceutów, którzy są franczyzobiorcami sieci aptek Gemini. Prezes Zarządu ZAF – Mariusz Kisiel – przedstawił niedawno stanowisko w sprawie kontrowersji związanych z procedowaniem Ustawy o Zawodzie Farmaceuty (czytaj również: Nowa organizacja na rynku farmaceutycznym: Związek Aptek Franczyzowych).
– Jako Farmaceuci wiemy jak ważna jest niezależność naszego zawodu, jako pracodawcy bardzo szanujemy i respektujemy tą wartość, dzięki czemu nasi pracownicy mogą w najwyższym stopniu skupić się na potrzebach pacjenta. Każda próba naruszenia niezależności Farmaceuty spotka się na pewno z naszą stanowczą reakcją – czytamy w stanowisku.
Konkurencja na rynku aptecznym
Farmaceuci zrzeszeni w ZAF uważają, że ich zaufanie do działania organów samorządu aptekarskiego zostało niejednokrotnie nadwyrężone. Dlatego nie zgadzają się z „tworzeniem nowych narzędzi, pozwalających odbierać zezwolenie na prowadzenie apteki, czy czasowo ją unieruchamiać”.
– Nie zgadzamy się również z twierdzeniem niektórych działaczy Samorządu jakoby w wybranych aptekach, ze względu na rzekome naruszenie przez pracodawców niezależności podejmowanych przez pracowników decyzji, było zagrożone zdrowie i życie pacjentów. To jawny rodzaj dyskryminacji części pracowników i brak zaufania do ich wiedzy, intencji i decyzyjności, to też sugerowanie ich nieetycznego działania i podważanie ogólnego pozytywnego wizerunku zawodu w oczach pacjentów – czytamy w stanowisku ZAF.
Jak twierdzą członkowie związku, często doświadczają bezkarnego, antykonkurencyjnego działania przedsiębiorców zasiadających w organach Samorządu. Wywieranie nacisków na Inspekcję Farmaceutyczną, włączanie się do postępowań prowadzonych przeciwko członkom ZAF, próby wykluczenia ich z rynku, próby sabotażu przez „podstawionych” pracowników, donosy, nazywanie „słupami” czy „firmantami”, a pracowników „służącymi” – te zjawiska niepokoją członków ZAF i ich zdaniem prowadzą do niepotrzebnej polaryzacji środowiska aptekarzy (czytaj również: ZAPPA: „słup” zawsze wychodzi przegrany).
– Już teraz w wyniku niesprawiedliwych działań konkurentów, niektórzy członkowie ZAF byli zmuszeni zwolnić pracowników swoich aptek, których otwarcie zostało wstrzymane. Wiemy, że nie wszystkim zwolnionym osobom udało znaleźć się pracę, ponieważ rynek, ze względu na gwałtowny spadek liczby aptek powoli wysyca się pracownikami, a i czas pandemii nie sprzyja tworzeniu nowych miejsc pracy. Co będzie, jeżeli nasi „przeciwnicy” otrzymają kolejne „narzędzia” do dalszej, głębszej regulacji rynku? Czy my i nasi pracownicy będziemy bezpieczni? Czy nasi konkurenci nie otrzymają czasem możliwości tworzenia sztucznych warunków do próby zaszkodzenia nam? – pyta ZAF.
Samorząd powinien pomagać pracownikom
Zdaniem Związku tak olbrzymia presja ze strony części środowiska na umieszczenie w UoZF możliwości „łatwego zamykania aptek na podstawie tak nieostrego czynnika jakim jest rzekome naruszenie niezależności pracownika” jest podejrzana.
– Tym bardziej wobec historycznej bierności samorządu w temacie wsparcia pracowników aptek w sporach z nieetycznymi pracodawcami. Nie mamy prawa wierzyć, że częścią przedsiębiorców naciskających na obecny kształt ustawy, kieruje wyłącznie troska o dobro Farmaceuty – czytamy w stanowisku.










