REKLAMA
pt. 24 kwietnia 2020, 09:18

Znikome podatki, apteki „na słupa” i inne patologie. Czy tak działają sieci?

Strategiczna branża, gra o miliardowe wpływy i duże sieci wypierające z rynku mniejsze firmy, czyli nierówna walka niewielkich aptek o przetrwanie. 23 kwietnia w „Magazynie śledczym Anity Gargas” wyemitowano reportaż opisujący funkcjonowanie sieci aptecznych. Program można obejrzeć na platformie VOD…

Wiele sieci aptecznych w ostatnich latach wykazywało straty, tym samym nie płacą podatków od dochodów (fot. screen TVP)
Wiele sieci aptecznych w ostatnich latach wykazywało straty, tym samym nie płacą podatków od dochodów (fot. screen TVP)

– W wielu kwestiach AdA doskonale zdała egzamin. Zablokowała wywóz leków z aptek, ograniczyła też na pewien czas powstawianie i rozbudowywanie wszystkich sieci aptecznych, w tym zagranicznych – mówi Marcin Wiśniewski.

Przyznaje jednocześnie, że po jakiś czasie sieci aptek zaczęły próbować obchodzić nowe przepisy. Obecnie jego zdaniem funkcjonuje już w Polsce około 1000 aptek działających z ominięciem zapisów „apteki dla aptekarza”. Powstały mechanizmy obchodzenia przepisów polegające między innymi na przejmowaniu kapitałowym spółek, do których należą apteki i późniejszym zmienianiu zezwoleń (czytaj również: Krzysztof Łanda: Będziemy starać się wprowadzić moratorium na zakładanie aptek).

W odwiedzinach u „słupa”

– Drugą metodą obchodzenia ustawy, w momencie kiedy aptekę prowadzi nie spółka a osoba fizyczna, jest kupienie tej apteki na zasadach zgodnych z prawem, natomiast przed podstawione osoby. Farmaceutów, którzy pracują w jakiejś sieci aptek i są po prostu zatrudnieni do tego, żeby za określoną sumę podpisać dokumenty, że kupują aptekę na siebie – opisuje Marcin Wiśniewski.

Dziennikarze odwiedzili jedną z aptek sieciowych w Radomiu, by porozmawiać z dwiema farmaceutkami, które w dokumentach są wpisane jako właścicielki. Żadnej z nich nie zastali na miejscu. Pracownicy stwierdzili, że jedna w Radomiu była tylko przy otwarciu apteki. Druga w mailu do redakcji stwierdziła, że była w aptece w lutym. Później nie podróżowała do Radomia z powodu koronawirusa (czytaj również: Co z apteką kupioną “na słupa”? Na “właścicielach” milionowe długi…).

W reportażu pokazano aptekę w Gdańsku, której Główny Inspektor Farmaceutyczny odebrał zezwolenie, gdy okazało się, że w rzeczywistości kontroluje ją sieć mająca w województwie więcej niż 1 procent aptek. Michał Marcinkowski, konsultant województwa pomorskiego ds. farmacji aptecznej, wyjaśnił dziennikarzom, że w tej sytuacji doszło do bezczelnego obejścia prawa. Jeden z pracowników sieci został figurantem, który zgodził się podpisać umowy dające właścicielom pełną kontrolę nad apteką, która została zakupiona na niego (czytaj również: Decyzja GIF w sprawie Polkowic: franczyza czy przejęcie kontroli?).

– Takich aptek, które udało się w uruchomić w taki sposób, jest w Polsce około 60 – mówi Marcinkowski.

ZPA PharmaNET w odpowiedzi na pytanie dziennikarzy o otwieranie aptek na słupa twierdzi, że to insynuacje. Ma to być sposób korporacji aptekarskiej na walkę z konkurentami, których chcą wyrzucić z rynku.

Kto płaci podatki?

Dziennikarze przedstawili dane zebrane przez Związek Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek na temat podatków płaconych przez sieci aptek. Wynika z nich, że wiele sieci aptecznych w ostatnich latach wykazywało straty, tym samym nie płacą podatków od dochodów. Te, które wykazały zysk zapłaciły w okresie od 2017 do 2019 roku 140 mln zł podatku. W tym samym czasie apteki indywidualne zapłaciły łącznie 1 mld zł podatku (czytaj również: MF: Brak informacji o nieprawidłowościach w rozliczeniach podatkowych sieci aptecznych).

– Teraz mamy sytuację kryzysową koronawirusa, kiedy państwo pomaga firmom i pomaga wszystkim firmom, którym grozi gorsza sytuacja na rynku. Proszę sobie wyobrazić, że w tej chwili ja, ze swoich podatków dopłacam, żeby utrzymać mojego zagranicznego konkurenta na polskim rynku – mówi Marcin Wiśniewski.

W dalszej części reportażu wskazuje, że w Polsce obecnie mamy dwie największe sieci apteczne, które należą do zagranicznego kapitału. Największą zarządza fundusz mający swoją siedzibę w Holandii. Druga co do wielkości należy do spółki zarejestrowanej na Cyprze. W sumie według danych ZAPPA od 17% do 18% aptek w Polsce należy do zagranicznych właścicieli.

– W tej chwili jest to w skali inwazji na polski rynek. Ale takiej cichej inwazji, bo praktycznie nikt o tym nie mówi. Nikt nie chce tego pokazać i się tym zainteresować. Natomiast ten rynek w nieprawdopodobnie szybkim tempie tracimy – mówi Marcin Wiśniewski.

Źródło: KW/TVP

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

9 komentarzy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]

"Teraz mamy sytuację kryzysową koronawirusa, kiedy państwo pomaga firmom i pomaga wszystkim firmom, którym grozi gorsza sytuacja na rynku. Proszę sobie wyobrazić, że w tej chwili ja, ze swoich podatków dopłacam, żeby utrzymać mojego zagranicznego konkurenta na polskim rynku – mówi Marcin Wiśniewski".
Najlepsze, że wszyscy wiedza o patologii i nikt nic nie robi :-(
Panie Kamilu! W kwestii logiki w Pana wykonaniu, sprawa wygląda tak. Najpierw Pan napisał: 'Posługiwanie się argumentami "na co idą moje podatki", brzmi zawsze górnolotnie, ale nie jest najmądrzejsze'. Następnie: "moim zdaniem materiał dobry, potrzebny. Wreszcie ktoś w opinii publicznej powiedział o pewnych sieciowych patologiach". Pan wybaczy, ale mój mózg eksplodował. No i jeszcze wmieszanie tu składek na Izbę, która rzekomo nie reprezentuje Pana interesów. Otóż reprezentuje. I będzie reprezentować. Zawsze. Z Panem lub bez Pana (= udziałem = współpracą). Właśnie członkowie NRA oraz prawnik pracujący dla DIA pokazali całej Polsce, z jaką patologią mamy do czynienia w przypadku sieci aptecznych. Czy Panu nie wstyd tak się ośmieszać pisaniem wzajemnie sprzecznych komentarzy?
Największą Patologią na rynku aptecznym są izby aptekarskie.Koronawirus to przy tym mały szczególik.
A Panu nie jest wstyd niedyżurować, jednocześnie wymagając od wszystkich innych drobiazgowego przestrzegania prawa tzw duralex? U innych drzazgę widzi, a u siebie belki nie dostrzega. Niedługo ziści się przepowiednia z księgi Malachiasza to nie będzie tak wesoło.
W niedługim czasie dojdzie do dramatycznych braków w dostępności leków - to może spowodować dążenie do przebudowy rynku farmaceutycznego w RP ..
tylko że sieci i tak dostają jako pierwsi "braki" dopiero jak im już starczy to wtedy o (ochłapy) "braki" bije się reszta
@hz. Do jakiej pensji i kto miałby dorobić? Przecież mógłbyś pisywać z większym sensem, ale nieeee, wolisz mało konstruktywną pozę. Nieważne. Twój wybór. Wkleję tu coś, co potem się znalazło w dyżurowej uchwale KZA. Chyba każdy zrozumie, że zbyt mała liczba farmaceutów jest pochodną zbyt dużej liczby (przed 2017 r. nie było AdA, w tym geo- i demo) aptek. Może dalsze rozmowy o dyżurach będą bardziej konstruktywne. "“Od czasu transformacji ustrojowej z 1989 roku, nie zmieniono istoty przepisów Prawa farmaceutycznego dotyczącego dyżurów aptek w nocy, niedziele, święta oraz inne dni wolne od pracy. Przed 1989 rokiem apteki były własnością państwa, które finansowało ich funkcjonowanie, w tym wypłacało farmaceutom wynagrodzenia za dyżury. Po prywatyzacji dyżury stały się wyłącznym kosztem właścicieli aptek, czyli podmiotów je prowadzących. Wzrost liczby aptek przy jednoczesnym spadku liczby uprawnionych farmaceutów przypadających na każdą z nich [wg danych z MZ 1,78], doprowadził do fizycznej niewykonalności oraz nieopłacalności dyżurów. Rady powiatu jako organy administracji państwa ustalające grafiki dyżurów, nie chcą z nich rezygnować, gdyż same nie ponoszą odpowiedzialności za skutki przemęczenia farmaceuty, czyli zdrowie i życie jego lub pacjentów. Z tego powodu nie ponoszą również żadnych kosztów. Sytuacja ta doprowadziła do masowej rezygnacji z dyżurowania przez apteki, które swojej racji dowiodły w wygranych postępowaniach przed Sądami Administracyjnymi. W związku z powyższym Naczelna Rada Aptekarska i Związek Powiatów Polskich wspólnie przygotowały uwzględniający realia projekt nowelizacji art. 94 PF i w 2017 r. złożyły go w Ministerstwie Zdrowia. Projekt zakłada brak przymusu dyżurowania oraz jego finansowanie, a także tryb postępowania przy braku aptek zainteresowanych dyżurowaniem. KZA apeluje do Rządu RP o jak najszybsze usunięcie dotychczasowej sytuacji prawnej dotyczącej dyżurów aptek, która jest powodem licznych i nikomu niepotrzebnych konfliktów pomiędzy aptekarzami, a radami powiatu i pacjentami. Jednocześnie KZA apeluje o przyjęcie nowelizacji art. 94 PF w kształcie zgodnie wypracowanym przez zainteresowane strony, czyli NRA oraz ZPP”.
Panie Mariuszu,gdyby nie było żadnych profitów z przynależności do rad aptekarskich to NIKT by się tam nie pchał.Tylko ludzie którzy widzą jakieś zyski działają w tych strukturach.Prawdziwy farmaceuta chodzi do pracy i uczciwie zarabia na utrzymanie swojej Rodziny.Zlikwidować wszystkie izby aptekarskie to nasze dzisiejsze hasło.A potem rozgonić to całe Towarzystwo do pracy dla ludzi chorych za darmo tak aby odpłacili swoje zachowanie od prawie 30 lat.