>> Przeczytaj najpierw: Rady powiatów pod dyżurową ścianą – część 1
Podobna sytuacja do gostyńskiej jest w Żaganiu (czytaj więcej: Apteki w powiecie żagańskim nie chcą nocnych dyżurów). Stara uchwała unieważniona, nowa w procedowaniu. Kłopot polega na tym, że jak w przypadku Wrześni, tak i w Żaganiu wojewodowie oczekują, że nie dość, iż dyżury mają być całą dobę, to jeszcze w więcej niż jednej miejscowości powiatu. Rodzi się logiczne pytanie, w ilu miejscowościach: dwóch, trzech czy wszystkich? W tym na wioskach, gdzie miejscowa przychodnia jest zamykana np. o godz. 16:00.
Czasem mam wrażenie, że wojewodowie, którzy przecież też się z sobą kontaktują, specjalnie w ten sposób formułują swe oczekiwania, by dysfunkcjonalny system uchwalania dyżurów jak najszybciej się… zawalił. Dopiero na jego gruzach da się stworzyć coś sensownego. Przypomnę, że w MZ od dwóch lat leży projekt nowelizacji art. 94 PF (czytaj więcej: Oto projekt w sprawie płatnych dyżurów aptek, który trafił do Ministerstwa Zdrowia). Wspólne dzieło NRA i Związku Powiatów Polskich. W tym czasie koszty i inflacja wzrosły.
Z kolei we Wrześni rada powiatu poszła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który z przyczyn formalnych (brak wystarczającego uzasadnienia) utrzymał w mocy rozstrzygnięcie wojewody. Powiat zapowiedział walkę przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Poczekamy na wynik…
Poczekamy też, ale dużo krócej, na uzasadnienie wyroku w sprawie niedawno wygranej przez aptekarzy – także przed NSA. Postępowanie trwało kilka lat, ale orzeczenie może być kluczowe. Gdy je otrzymam i przeanalizuję, postaram się dokładnie omówić.
Dyżurowa tragifarsa
Inna odsłona tragifarsy dyżurowej dotyczy Kalwarii Zebrzydowskiej (czytaj więcej: WIF: Przemęczony farmaceuta stwarza zagrożenie dla pacjenta). W tym mieście były cztery apteki, ale jedna przestała istnieć. W związku z tym po likwidacji jednej z czterech aptek w Kalwarii Zebrzydowskiej okres pełnienia dyżurów został wydłużony z siedmiu do dziesięciu dni, podczas gdy ilość personelu fachowego mogącego pełnić dyżury nie uległ zmianie. Przemęczony farmaceuta stwarza rzeczywiste zagrożenie dla zdrowia pacjenta.
Te słowa do starosty powiatu wadowickiego napisał małopolski WIF. Zasugerował przy tym coś zbliżonego do ww. pomysłów wojewodów. Chodzi o włączenie do grafiku jednej z aptek z niewielkiej miejscowości. Powrót do dyżurów 4 x 7. Dlaczego jednak WIF napisał list do starosty? Bo starosta, zamiast szukać zachęt, poszedł utartym ogólnopolskim szlakiem poszukiwań kija i złożył do WIF-a wniosek o kontrolę niedyżurujących aptek. Wniosek nie miał na celu zbadania przyczyn, tylko, napiszę wprost, miał być sposobem na wywarcie nieprzyjemnej presji na leniwych aptekarzy, którym się nie chce pracować 24/7.
Warto odnotować zmianę narracji, jakże różną od WIF-a z Wrocławia (czytaj więcej: Zmiany w Trzebnicy – apteki nie będą już dyżurować ). Mimo wszystko wątpię w wykonalność małopolskiego pomysłu. Szczególnie w świetle tradycyjnego dla przedstawicieli samorządu terytorialnego, ale w takiej sytuacji żenującego apelu: “Starosta Wadowicki ma nadzieję, że właściciele aptek dla dobra mieszkańców dostosują się do obowiązujących przepisów prawa”.
Papier przyjmie wszystko
Z kolei aptekarze z Pleszewa zwrócili się do wojewody z wnioskiem o rozstrzygnięcie nadzorcze unieważniające uchwałę, ale wojewoda odmówił (pismo z 24 stycznia 2020 r, znak KN-I-4110.3.2020.6). Stwierdził, że nasza argumentacja, czyli niektóre wyroki Sądów Administracyjnych oraz jego rozstrzygnięcie nadzorcze (czytaj więcej: Jedna apteka dyżurująca to za mało? Wojewoda znowu unieważnia uchwałę w Pleszewie) z maja 2018 r., „odzwierciedlały ówczesne [podkreślenie moje, MP] stanowisko niektórych sądów i były wydawane w odniesieniu do konkretnych przypadków”. Powstaje zatem pytanie, czy w ostatnich dwóch latach zmieniła się treść art. 94 PF w części dotyczącej meritum sprawy? Otóż nie!
Jak widać, papier wszystko przyjmie. Apteki powiatu pleszewskiego i tak nie dyżurują. Rada powiatu wie o tym doskonale (czytaj więcej: Dyżury aptek w Pleszewie to fikcja. Aptekarze chcą sprostowania…), gdyż odpowiedni fragment negatywnej opinii Prezydium Rady Kaliskiej OIA zacytowała w uzasadnieniu swojej uchwały. Na dodatek jeden z radnych wprost o tym wspomniał na sesji tuż przed jej przegłosowaniem. W świetle tych faktów aptekarze uznali, że publikacja uchwały na internetowych stronach starostwa, generuje kolejne niepotrzebne spory pomiędzy nimi, a pacjentami oraz radnymi. Wzorem starostwa w Śremie zaproponowali umieszczenie dopisku, że apteki nie pełnią dyżurów nocnych, ale starostwo odmówiło. Uzasadnienie było zgodne z naszymi przewidywaniami. Jak to pijarowo korzystnie dla aptekarzy napisały lokalne media, „starostwo broni się„, że ma taki obowiązek. Jednakże jako aptekarze osiągnęliśmy założony cel, którym było szerokie nagłośnienie braku dyżurów nocnych, a tym samym zminimalizowanie liczby potencjalnych sporów lub prób udowadniania, że nie jesteśmy wielbłądami.
Doszliśmy do ściany…
Moim zdaniem obie strony sporu, ale zwłaszcza rady powiatu i wojewodowie, doszły do ściany. My, aptekarze, wygrywamy, gdy nie przegrywamy. Oni przegrywają, gdy nie wygrywają. “Klucze i zezwolenia mamy my, nie wy”. Misją i etyką nie da się zapłacić za prąd lub leki w hurtowni, ZUS-u i podatków. Wolontariat lub napuszone apele lokalnych notabli nie mają nic wspólnego z realizmem. W perspektywie jest okładanie się poduszkami przed Sądami Administracyjnymi. Bez mądrej decyzji na wysokim rządowym szczeblu, wszystkie strony będą się niepotrzebnie wykrwawiać lub pogłębiać wzajemną niechęć. Proszę zwrócić uwagę na istotny fakt: żaden starosta (burmistrz, wojewoda) nigdy nie zwrócił się do rządu o finanse na dyżury aptek.
Jestem głęboko przekonany, że zapowiedzi zmian, które w kontekście dyżurów aptek na KZA (czytaj więcej: Ministerstwo Zdrowia chce polubownie rozwiązać kwestię dyżurów aptek…) wygłosił wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski, wreszcie się ziszczą. Tak zdecydowana i publicznie wygłoszona deklaracja nie mogła być przypadkowa. Tej wersji będę się trzymał i mocno ją wspierał.
* Ilustracja tytułowa na podstawie pomysłu mgr farm. Agnieszki Anczykowskiej










