Dolnośląski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny zablokował wrocławskiego Zakładowi Opiekuńczo-Leczniczemu św. Jerzego możliwość zakupu leków w hurtowniach farmaceutycznych.
— Odblokuje, kiedy zatrudnimy kierownika działu farmacji. Nie stać nas na to. Funkcjonujemy tylko dzięki ludziom dobrej woli. To oni sprawili, że nasi pacjenci nie zostali bez lekarstw — twierdzi Iwona Skrzypczak, dyrektorka Zakładu
Temat opisuje portal Onet.pl KOBIETA. Zakład Opiekuńczo-Leczniczy św. Jerzego przy ul. Rydygiera we Wrocławiu zajmuje się 75 seniorami. Są to osoby niezdolne do samodzielnego życia, po ciężkich chorobach lub niepełnosprawne. Ośrodek posiada dział farmacji szpitalnej, za pośrednictwem którego zamawia dla swoich podopiecznych leki. Jak wskazuje Iwona Skrzypczak jest to „paczka” leków za 6 000 zł miesięcznie (czytaj również: Normy zatrudnienia farmaceutów w działach farmacji szpitalnej są nadmierne?).
— Czasem ktoś bierze coś na nadciśnienie, na podwyższony poziom cukru, na zgagę lub na sen. Oczywiście w razie przeziębienia lub jakiejś infekcji lekarz zleca antybiotyk. Nieliczni pacjenci potrzebują poważniejszej terapii z powodu przewlekłej choroby, jaką jest na przykład Parkinson. Lecz jeśli wyniki pacjentów są prawidłowe, raz zlecone lekarstwa stosowane są długofalowo – mówi dyrektorka.
Minimalne normy zatrudnienia farmaceutów
Jak wynika z publikacji na łamach Onet.pl, WIF we Wrocławiu – Mariusz Kozłowski – poinformował ośrodek o wymogach, jakie takich placówkom od kwietnia 2021 roku stawia Prawo farmaceutyczne. Wraz z ustawą o zawodzie farmaceuty wprowadzono bowiem minimalne normy zatrudnienia farmaceutów w aptekach szpitalnych i działach farmacji szpitalnej. I tak w aptece szpitalnej musi być zatrudniony kierownik oraz 1 farmaceuta na każde 100 łóżek w szpitalu. W przypadku działów farmacji szpitalnej jest to jeden farmaceuta na każde 50 łóżek w danej placówce (czytaj również: Nowe normy zatrudnienia farmaceutów w szpitalach mogą być problemem).
Iwona Skrzypczak uważa, że nowe przepisy są zbyt restrykcyjne i nie uwzględniają specyfiki takich placówek, jak ta którą ona kieruje.
– Uważam, że dodatkowe wymagania dolnośląskiego urzędnika Mariusza Kozłowskiego nie mają najmniejszego uzasadnienia i wynikają z ewidentnej omyłki ustawodawcy. W tej sprawie była nawet interpelacja poselska. Myślę, że zarówno ustawodawca, jak i wojewódzki inspektor nie mają świadomości ani tego, jak działa zakład opiekuńczo-leczniczy, ani jacy są jego mieszkańcy – tłumaczy dyrektor Skrzypczak.
Zwraca uwagę, że konieczność zmian przepisów była sygnalizowana przez ekspertów i posłów w interpelacjach do Ministra Zdrowia (czytaj również: Pracodawcy krytykują minimalne normy zatrudnienia farmaceutów w szpitalach).
— Organy publiczne mają za zadanie wspierać palcówki i im służyć, a nie szykanować. Od początku pandemii, czyli już od dwóch lat, funkcjonujemy na granicy ludzkich możliwości. Pomaga nam tylu dobrych ludzi i instytucji, że serce rośnie. Wspierają nas i samorząd, i urząd miasta. Tymczasem wrocławski inspektor pod pretekstem dbałości o zdrowie i życie pacjentów zablokował nam możliwość zaopatrywania placówki w leki z hurtowni na terenie całego kraju – denerwuje się szefowa Ośrodka św. Jerzego.
Jej zdaniem obecna sytuacja może doprowadzić do zamknięcia ośrodka.
Źródło: ŁW/Onet.pl










