Z najnowszego raportu Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2019 roku stałe dyżury nocne (działalność całodobowa) pełniło 2,9% aptek. Jednocześnie aż 20,8% deklarowało pełnienie dyżurów okresowych – wynikających z harmonogramów ustalanych przez Radę Powiatu. Na przestrzeni lat widać niewielką tendencję spadkową w tym zakresie. Dane GUS z wcześniejszych lat pokazują, że o ile liczba aptek całodobowych nie ulega większej zmianie, to pełniących dyżury okresowe w 2018 roku było 22% – i to przy rokrocznie malejącej liczbie aptek w Polsce (czytaj również: Raport GUS: coraz mniej aptek w Polsce. Ubywa też farmaceutów…).
Wydaje się, że tendencja ta w 2020 roku nie tylko zostanie zachowana, ale i przybierze na sile. Wszystko oczywiście przez epidemię koronawirusa. W marcu polskie apteki stanęły przed szeregiem wyzwań. Gigantyczny wzrost liczby pacjentów, ryzyko zakażenia SARS-CoV-2, pracownicy udający się na urlopy opiekuńcze z powody zamkniętych szkół i przedszkoli… Większa ilość pracy i odpływ części pracowników wpłynęły na funkcjonowanie wielu aptek. Część z nich musiała skrócić godziny funkcjonowania, by działać zgodnie z prawem (pod obecność magistra farmacji). Niektóre musiały zupełnie zawiesić działalność (czytaj również: Dyżur apteki zawieszony. Powiat twierdzi, że nic nie wiedział… ).
Cała ta sytuacja odbiła się też na pełnionych przez apteki dyżurach. Już w marcu samorząd aptekarski apelował do zarządów powiatów i wojewodów o zawieszenie uchwał dotyczących nocnych i świątecznych dyżurów aptek. Niektórzy rajcy odpowiedzieli na te apele i zgodzili się na zmiany. Na niektórych postulaty aptekarzy zadziałały jak płachta na byka, czego efektem były groźby i straszenie prokuraturą oraz inspekcją farmaceutyczną (czytaj również: Jeśli farmaceuci nie będą dyżurować to stracą zezwolenia?). W większości przypadków jednak apteki, które nie były wstanie podołać wyznaczonym wcześniej dyżurom – głównie z powodu braków kadrowych – podejmowały samodzielne decyzje o skróceniu godzin pracy (czytaj również: NRA podjęło uchwałę w sprawie dyżurów aptek w czasie epidemii SARS-CoV-2).
Apteka zamknięta, pacjent żyje…
Czy zawieszenie części dyżurów aptek utrudniło mieszkańcom dostęp o leków w porze nocnej? Zapewne tak. Czy z tego powodu, którykolwiek z nich odniósł uszczerbek na zdrowiu lub stracił życie? Brak takich informacji. Konsekwencje (a w zasadzie ich brak) zmian w funkcjonowaniu aptek w trakcie epidemii koronawirusa, zdają się potwierdzać to, o czym samorząd aptekarski mówi od dawna. W godzinach nocnych apteki praktycznie wcale nie sprzedają leków ratujących zdrowie lub życie mieszkańców. I nie jest to już wyłącznie kwestia opinii, ale także faktów (czytaj również: Michał Byliniak: epidemia zweryfikowała nocne dyżury).
Odkąd apteki mają obowiązek wysyłania Dokumentów Realizacji Recepty, Ministerstwo Zdrowia dysponuje pełnymi statystykami dotyczącymi realizacji recept w polskich aptekach – i to w czasie rzeczywistym. Resort wie, jaki lek, o której godzinie i w jakiej aptece. Łatwo więc sprawdzić ile recept jest realizowanych w godzinach nocnych. I tak też ministerstwo zrobiło… Podczas jednego z ostatnich wywiadów wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski potwierdził, że apteki dyżurujące i całodobowe praktycznie wcale nie realizują recept.
Oczywiście raz na jakiś czas lokalne media donoszą o oburzonych mieszkańcach „całujących klamki aptek” w nocy. Najbardziej dramatyczne z opisywanych historii dotyczą jednak poszukiwania syropu na gorączkę dla dziecka i bardziej obnażają niefrasobliwość samych rodziców niż niekompetencje farmaceutów. Wszystko to sprowadza się do narracji, powtarzanej przez samorząd aptekarski od lat: nocne dyżury aptek służą najwyżej komfortowi mieszkańców, a nie ich realnym potrzebom (czytaj również: Coraz więcej białych plam na mapie dyżurów aptek. Problem w Świeciu…).
Dyżury aptek mogą już nie wrócić?
Niedawno poseł Patryk Wicher skierował do Ministra Zdrowia ważne pytanie dotyczące tej kwestii. Zwrócił on uwagę, że w ostatnich miesiącach nasiliło się zjawisko likwidowania nocnych dyżurów aptek. Jak powód wskazał „kłopoty kadrowe branży farmaceutycznej oraz uzasadniona troska o bezpieczeństwo, spowodowane epidemią koronawirusa”. Poseł Wicher jednak słusznie zauważył też, że sytuacja ta może mieć swoje dalsze konsekwencje…










